Co trzeba wiedzieć, żeby zostać europosłem? Nic
autor: Pogromca, 2012-01-25 10:09Za co polscy eurodeputowani dostają miesięcznie 30 tysięcy złotych? Ostatnie wypowiedzi Jacka Kurskiego i Marka Migalskiego świadczą o tym, że tę niemałą kwotę dostaje się w Parlamencie Europejskim za to, że się w PE po prostu jest.
Źródło: (fot. Tomasz Gzell/PAP)
Migalski pisze na swoim blogu wprost - o tym, że zagłosował przeciw rezolucji potępiającej kontrowersyjną umowę międzynarodową ACTA dowiedział się... półtora roku po głosowaniu, kiedy sprawa została nagłośniona wskutek protestów internautów. Wcześniej Migalski po prostu nie wiedział nad czym głosuje. I nie było to dla niego najwyraźniej nic nowego bo, jak tłumaczy pierwszy politolog IV RP, "eurodeputowani nie wiedzą nad czym głosują w przypadku 90 procent głosowań". Wiadomo - stanowienie prawa to trudne i czasochłonne zajęcie, a jak się ma co miesiąc 30 tysięcy złotych w kieszeni to o czytaniu nudnych ekspertyz się nie myśli, prawda?
Prawda - powiedziałby pewnie Jacek Kurski, który - podobnie jak Migalski - przyznaje, że wbrew swoim poglądom w sprawie ACTA zagłosował za umową bo "zabrakło mu rozeznania". No bo stanowienie prawa to trudne i czasochłonne zajęcie... etc.
Redaktorzy Pitbula, jako ludzie z natury leniwi i gnuśni, wyciągnęli właściwe wnioski ze słów eurodeputowanych - i z tego miejsca pragną przedstawić ofertę: jeśli jakaś partia potrzebuje "jedynek" na listach do Parlamentu Europejskiego, to jesteśmy zwarci i gotowi. Mamy wszelkie niezbędne kwalifikacje - stanowienie prawa nas nudzi, po angielsku mówimy tylko "łelkam" i brakuje nam rozeznania niemal we wszystkim. Naszym atutem jest jednak to, że możemy "pracować" za jedyne 15 tysięcy złotych miesięcznie - a resztę pensji przeznaczać na karmę dla kota Prezesa, nowe korki dla Donalda Tuska, albo iPody dla Waldemara Pawlaka. Spieszcie się jednak - liczba redaktorów Pitbula jest ograniczona.
Tagi: ACTA, Jacek Kurski, Marek Migalski, Parlament Europejski


Komentarze
Skomentuj